Trener zmierzył mi czas na sto metrów

W równoległej klasie jest mnóstwo zdolnych chłopaków, którzy w tym roku przygotowują się do zawodów międzyszkolnych. Ja biegam na sto metrów dla własnej przyjemności i często jestem na bieżni jak chłopaki już skończą trenować po okiem nauczyciela.

Dzięki precyzyjnemu pomiarowi czasu dostałem się na zawody

pomiar czasuW środę pojawiłem się na bieżni jak zawsze. Chłopaków już nie było. Został tylko trener, który notował coś w swoim zeszycie. Pewnie zapisywał wyniki. Od razu zacząłem biec bez żadnej rozgrzewki. Zauważyłem, że trener się mną zainteresował i widziałem jak wykonuje mi pomiar czasu i się zdziwiłem. Kiedy zaliczyłem swój drugi bieg na sto metrów to znowu zmierzył mi czas. Zignorowałem to do czasu aż do mnie podszedł. Powiedział sam, że wykonał pomiar czasu i jest zachwycony moimi wynikami. Zaoferował mi wtedy też, żeby przyłączył się do drużyny i wziął udział w tych zawodach międzyszkolnych. Miałem najlepszy wynik w całej szkole i sam się tym zaskoczyłem. Zgodziłem się od razu, bo to było moje marzenie. W zespole jednak był komplet wraz z rezerwowymi zawodnikami i nie miałem szans się dostać. Teraz los się do mnie uśmiechnął. Miałem mnóstwo szczęścia, że trener wykonał pomiar czasu jak biegłem i się mną zainteresował. Inaczej na pewno nie biegałbym na sto metrów w tych zawodach. W domu o wszystkim powiedziałem swojemu tacie. Ucieszył się, że trener mierzył mi czas, bo tylko dzięki temu dostałem się na te zawody. Tata wiedział jakie to dla mnie ważne i cały czas mnie wspierał.

Na zawodach okazałem się najlepszy i zdobyłem medal. Do naszej drużyny należę już na stałe i cały czas staram się tak samo jak na początku. Chcę być zawsze najlepszy i do tego będę dążył. Nawet zainteresowała się mną Magda, która bardzo mi się podoba.